Ulice, które rozdzielają miasto

To nie żart. Gdy budowano pierwsze miasta, ulice spełniały funkcje integrujące mieszkańców z jego zasobami. Przemieszczali się po nich przede wszystkim piesi, jeźdźcy na koniach, wyróżnieni obywatele miast noszeni w lektykach - później w powozach i karetach, rzemieślnicy i sprzedawcy pchający swoje wozy  . Nie było chodników, skrzyżowań z syganalizacją , rond i przejść dla pieszych.Pierwsze chodniki w Polsce, o szerokości dwóch łokci wykonano na poboczach ulic warszawskich w 1784. Zgodnie z wprowadzonymi przepisami, nie miały prawa wjeżdżać na nie wozy, ani sadowić się na nich przekupki. Ulice usprawniały ruch pieszych, podstawową funkcję komunikacji i transportu dla wszystkich. Życie miast w większości realizowało się poza budynkami , w przestrzeni publicznej. Dzisiaj ulice, w większości , rozdzielają miasto bowiem panują na nich wyłacznie samochody.

autoterror

 W godzinach szczytu przejście przez jezdnię w centrum Bielska-Białej to spory wyczyn

Jeszcze w czasach , gdy pojazdy samochodowe były nowinkami techniki i fanaberią bogatych, na przełomie XIX i XX wieku, wciąż planowano i realizowano układ urbanistyczny miast z myślą o spowolnionym ruchu pieszych i wozów konnych.W 1875 roku mieszkający w Wiedniu ślusarz żydowskiego pochodzenia Siegfried Marcus wyjechał na ulicę czterokołowym pojazdem z czterosuwowym silnikiem benzynowym. Marcus zamontował silnik na drewnianej ramie wzmocnionej blaszanymi okuciami. Rama opierała się na dwóch osiach z kołami, z których pierwsza była skrętna, tak jak w wozach konnych. Pojazdem sterowano za pomocą niewielkiej, pionowo ustawionej kierownicy połączonej z przekładnią. Pojazd osiągał prędkość od 6 do 8 km/h, miał hamulce w postaci drewnianych klocków dociskanych do obręczy kół oraz resorowaną przednią oś. Niestety, miejscowa policja zabroniła Mercusowi publicznego korzystania z wynalazku ze względu na dokuczliwy odór spalin. Przez pierwsze dziesięciolecia XX wieku trwała ,coraz bardziej nierówna, walka pieszych mieszkańców miast z rosnącą liczbą samochodów i pojazdów napędzanych silnikiem spalinowym.

 Ulice przebudowywano dla potrzeb coraz szybciej mknących przez miasta samochodów. Pierwsze rondo powstało w amerykańskim stanie Ohio już w 1893 roku. Oczywiście poruszały się po nim wozy konne. Kolejne powstało w 1905 roku w Nowym Jorku. Niespełna dwa lata później ronda pojawiły się w Europie. W 1907 roku to rozwiązanie zastosowano na placu Charlesa de Gaulle'a (dawny Plac Gwiazdy) wokół Łuku Triumfalnego w Paryżu.

autodemony

Lata dwudzieste - ulica amerykańskiego miasta przypomina pole walki

Po II wojnie światowej, zniszczone działaniami wojennymi miasta w Europie, odbudowywano w taki sposób, by nowe ulice, skrzyżowania i place jak najlepiej zapewniały wygodę i bezpieczeństwo pojazdom samochodowym. Dla pieszych wymyślono przejścia z pasami i coraz węższe chodniki. Coraz szybsze auta, i coraz powszechniej wykorzystywane przez transport, służby specjalne pojazdy szybko zapchały nawet te najszersze ulice. W Polsce zaczęto zwężać chodniki nawet do 2 metrów ( choć czesto spotykane są "chodniki" o szerokości 1,5 metra... W Niemczech i Austrii, do dzisiaj najwęższy chodnik ma nie mniej niż 2,5 metra szerokości, czyli tyle ile potrzebne jest dla mijających się dwóch osób z otwartymi parasolami. Od lat sześćdziesiątych XX wieku następuje epidemia przebudowy jednopasmowych ulic biegnących przez centra miast na rozległe dwupasmowe arterie samochodowe.

bruksela

W Brukseli od dawna odchodzi się od ulic jedynie dla aut. Panem znowu jest człowiek

Miasta zostają na dziesięciolecia rozdzielone ulicami, które miały łączyć i integrować a stają się dla mieszkańców barierą nie do zdobycia. Oczywiście, władze miasta starają się o budowę swoistych "listków figowych" , których celem jest przekonanie pieszych, że się o nich nie zapomniało. Budowane są - coraz bardziej odległe od siebie - przejścia dla pieszych, których pokonanie w czasie krótkich zmian świateł lub ich braku wymaga olimpijskiej sprawności i spostrzegawczości. Przykład ulic : Piastowskiej, Partyzantów, 3 Maja, Stojałowskiego, Michałowicza czy Żywieckiej w Bielsku-Białej jest przykładem tego co złego uczynić może miastu nadawanie priorytetu ruchowi samochodowemy i projektowaniu nowych rozwiązań pod - jedynie - potrzeby aut.

ulica wiednia

Przykład wiedeńskich ulic, które rozdzielają zielone pasy dla pieszych i rowerzystów to ideał

We wszystkich wymienionych przykładach , ulice zapełnione rosnącą liczbą aut skutecznie uniemożliwiają swobodne przechodzenie mieszkańcom z jednej  strony ulicy na drugą. Z czasem stało się to powodem dla prawie całkowitego upadku handlu i usług w budynkach zlokalizowanych przy tych ulicach. Nie ma na nich wysepek spowalniających ruch samochodowych, lub - tak modnych w innych miastach - pasów dla ruchu pieszych i rowerów.

zamkowa

Asfaltowa trasa , którą rano i wieczorem wypełnia każdego dnia rzeka aut

Dla Wiedeńczyka czy mieszkańca Brukseli oczywistym jest, że dominatorem w ruchu miejskim jest pieszy i rowerzysta. W Holandii, Danii czy Szwecji przebudowuje się ulice z myślą o spowolnionym ruchu i bezpieczeństwie pieszych. W Bielsku-Białej trwa dominacja samochodów. Dla pieszych są galerie handlowe i spacer w górach.Czy coś zmieni się w naszym mieście w tej sprawie ? Hmm, czas pokaże . Byle nie figę z makiem...